Otrzymuj informacje ze świata g-funku

Bądź zawsze na bieżąco z aktualizacjami na stronie i nowymi inicjatywami G-funk.eu.
Wpisz poniżej swój adres e-mail i kliknij „zapisz się”.

DJ Quik & Kurupt – Blaqkout (recenzja)

DJ Quik & Kurupt - Blaqkout

O wspólnym projekcie dwóch legend Zachodniego Wybrzeża – DJ Quika i Kurupta, zatytułowanym „Blaqkout” było słychać od dobrych kilku miesięcy. Na oczekiwanym przez wielu fanów albumie ciążyła wielka presja: czy produkcje Quika staną na wysokości zadania, czy obaj artyści dobrze nawiną swoje zwrotki. Jak wypadli? O tym w recenzji.

Album otwiera tytułowy utwór „Blaqkout”. Energiczny bit z mocnymi clapami idealnie pasuje pod nawijkę Quika. Prawdziwą masakrę jednak prezentuje dopiero Kurupt. Jak przystało na tego rapera bombarduje nas wielokrotnymi rymami, a pod koniec zwrotki w świetnym stylu przyspiesza rapując podobnie brzmiące słowa. „I know you love me if you feel this” jak nawija Quik – ten kawałek zdecydowanie da się czuć.

Na albumie nie mogło zabraknąć nawijek o kobietach i o tym jest drugi utwór, „Cream N Ya Panties”. W tym utworze słychać g-funkowy klimat – słyszymy nieco pokręconą piszczałę i funkowy podkład. Świetnym pomysłem jest wymienianie się raperów – nawija Quik i nim kończy zwrotkę pojawia się Kurupt. Za pierwszym razem kawałek może się nie podobać, jednak po kolejnych przesłuchaniach daje się wkręcić.

Trzeci utwór na albumie, „Do You Know”, typuję na jeden z najlepszych kawałków z tego projektu. Świetny wyluzowany bit, przyjemny refrenik i nawijka o tym co każdy fan g-funku kocha – słońce, relaks, kobiety. Track idealny na wakacyjny chilling na balkonie, na ławce na osiedlu czy w ogródku.

„Whatcha Wan Do”, czwarty utwór z tego albumu, może być wielkim szokiem dla fanów produkcji Quika. Bit brzmi bardzo nowocześnie, elektronicznie, mainstreamowo. Jestem na nie – tego kawałka nie ratuje nic.

Kolejny utwór z albumu, „Ohh!”, również znacząco odbiega od starszych produkcji Quika. Tutaj jednak nie jest źle – ten kawałek brzmi oryginalnie, ale bardzo ciekawie. Refren idealnie wpasowuje się w bit, a Quik mistrzowsko nawija swoją zwrotkę z wielokrotnymi rymami, czego przykładem może być taki fragment „I love Glock I love new music that knock I love to shock I love the block / I used to slang rocks but I was told to stop / Music is your toy and Quik you born to rock and you can’t stop until you wanna spot now get’em”. Eksperyment zdecydowanie na plus.

„Fuck Y’all”, diss na 2nd II None, Hi-C oraz AMG może być sporym zaskoczeniem – Quik dissuje ziomków, których zna od wczesnej młodości? Quik już raz dissował AMG w latach 90., doszli jednak wtedy do porozumienia. Z tekstu kawałka można wywnioskować, że najprawdopodobniej poszło o jakieś sprawy związane z pieniędzmi. O co dokładnie poszło, na razie ani Quik ani Kurupt nie sprecyzowali. Jeżeli jednak chodzi o muzykę można stwierdzić, że to jeden z lepszych muzycznie kawałków na albumie – zarówno dzięki podkładowi jak i refrenowi.

DJ Quik & Kurupt

„Hey Playa (Moroccan Blues)” to kolejny banger z albumu – podkład inspirowany arabskim brzmieniem z potężnymi clapami i bardzo przyjemnym żeńskim wokalem w refrenie niesamowicie się wkręca. DJ Quik rapuje: „I’m the keeper of the key to all creativity” – w pełni się z nim zgadzam, ten kawałek powala kreatywnością i jest naprawdę genialny. Jeden z moich faworytów na albumie.

Przy ósmym utworze, „Exodus” pojawił się w mojej głowie wielki znak zapytania. Quiku i Kurupcie: co to jest? Ciężko mi określić po co ten kawałek został wrzucony na album, nie radzi sobie ani jako ciekawy skit ani jako wyluzowany przerywnik w stylu obecnych na poprzednich albumach Quika instrumentalnych kawałkach z serii „Quik’s Groove”. Zdecydowanie jestem na nie.

Kompletnie nie przypadł mi do gustu także następny utwór, „9x’s Outta 10” z eksperymentalnym bitem, choć trzeba przyznać, że Kurupt znowu pokazał klasę swoimi wielokrotnymi rymami. W tekście Kurupta z refrenu: „nine times outta ten it’s gonna start again” (dziewięć razy na dziesięć to zacznie się jeszcze raz), można by zmienić kilka słów i mielibyśmy krótki opis tego kawałka – „dziewięć osób na dziesięć nie puści tego kawałka ponownie”.

Przy następnym utworze, „Jupiter’s Critic & the Mind of Mars”, miałem w głowie jeszcze większe wątpliwości niż w przypadku „Exodus”. Przez niecałe dwie i pół minuty katuje nas zmodyfikowany komputerowo głos Quika i niesamowicie męczący i trzeszczący bit. Quik – nigdy więcej czegoś takiego!

DJ Quik & Kurupt„The Appeal” ratuje nasze zszargane nerwy – tutaj Quik zdecydowanie stanął na wysokości zadania. Świetny wyluzowany podkład, dobrze zarapowane zwrotki i wspaniale zaśpiewany kobiecy refren sprawiają, że aż chce się bujać głową. Ten utwór najbardziej przypomina mi stare produkcje Quika. To również jeden z moich ulubionych kawałków na albumie. Wielka szkoda, że cały album nie ma takiego brzmienia.

Po tym utworze mamy krótki skit oraz alternatywną wersję „Whatcha Wan Do”, które według mnie Quik i Kurupt mogli sobie darować.

Czy Blaqkout spełnił moje oczekiwania? Spodziewałem się bardziej wyluzowanego albumu pełnego kawałków w stylu „Blaqkout”, „Do You Know” oraz „The Appeal”, po pierwszym przesłuchaniu byłem więc nieco zawiedziony. Album wkręcił mi się jednak, i to mocno, po kilku kolejnych przesłuchaniach. Kilka eksperymentalnych kawałków na początku może zaskoczyć, jednak po jakimś czasie mimowolnie je odpalamy po kilka razy z rzędu. Osoby otwarte na eksperymenty na pewno znajdą na tym albumie coś dla siebie. Wielbiciele klasycznych albumów Quika również nie powinni być zawiedzeni – „Blaqkout”, „Cream N Ya Panties”, „Do You Know”, „The Appeal” – tutaj czuć, że to produkcje Quika.

Quik i Kurupt to świetny duet i miejmy nadzieję, że współpraca tych raperów nie skończy się na jednym albumie. „Blaqkout” to pomimo kilku słabych kawałków naprawdę dobre nagranie i choć nie dorównuje takim albumom jak „Safe & Sound” DJ Quika czy „Space Boogie: Smoke Oddessey” Kurupta (na którym zresztą pojawia się Quik i jego produkcja) to powinien przypaść do gustu zarówno fanom jednego jak i drugiego artysty.