Otrzymuj informacje ze świata g-funku

Bądź zawsze na bieżąco z aktualizacjami na stronie i nowymi inicjatywami G-funk.eu.
Wpisz poniżej swój adres e-mail i kliknij „zapisz się”.

Ant Banks – Big Thangs (recenzja)

Ant Banks - Big Thangs recenzja

„We havin’ big thangs, big thangs baby”. Takimi słowami witają nas po włączeniu albumu „Big Thangs” Anta Banksa Ice Cube i Too Short. My też zdecydowanie mamy do czynienia z wielką rzeczą! I choć podlega innym zmysłom niż wielkie tyłki, o których opowiadają panowie, to z pewnością daje nie mniejszą przyjemność. Ale głównym bohaterem jest dzisiaj producent i raper z Oakland – Ant Banks.

Gość odpowiedzialny za wiele wyśmienitych produkcji, głównie dla swoich ziomków z Bay Area. Wielkim rzeczom zawsze powinien towarzyszyć nie mniejszy klasą rap. Płyta w tym względzie nie zawodzi, ale chyba równie wielkim nietaktem będzie rozpocząć recenzję od raperów, jakkolwiek wielcy by nie byli. Największą rolę odgrywa tu pierdolnięcie, które Anthony serwuję każdym bitem. Bity są nieprzeciętne jak pięćdziesiątka Glenfiddich. To za mało?

Bujają łbem tak, że po seansie z płytą potrzebujesz wizyty masażystki, najlepiej z wielkimi… hm, umiejętnościami. Właściwie to potrzebujesz jej już na początku słuchania. Bynajmniej nie z powodu bólu szyi, bo napięcie znika z w mig. Bity wyluzowują. To mało?

Mają w sobie funk. Najbardziej charakterystyczną rzeczą jest mocny, wyrazisty bas i perka. Te elementy wydają się być największą składową charakteru brzmienia Anta. Bas często jest dograny bowiem wielki talent Banksa nie ogranicza się tylko do samplera. Słychać funkujące partie gitar, keyboardu, gdzieniegdzie leniwą piszczałę.

Wciąż mało? Tak, mało! Żaden opis nie zilustruje brzmienia Anthony’ego Banksa. Musisz je po prostu usłyszeć. Próżno szukać słabych punktów w warstwie muzycznej – to dużo!

Raperzy – nie chcę powiedzieć – stanowią tło, bo byłoby to wielką przesadą. „Po prostu” dobrze wypełniają ten album. Znaleźli się tu tacy wielcy gracze jak Too Short (wiadomo) we wspomnianym duecie z Ice Cube’em, Mack 10 z E- 40, King Tee ze Spice 1, WC, 2Pac, CJ Mac i inni.

Pomysł kombinacji i werbunku tych ludzi do wspólnych numerów i umieszczenie ich na tej kompilacji to zresztą wielki plus tej płyty. Kawałki przeplatają skity, w większości humorystycznie zabarwione monologi propsujących autora płyty gości. Nie byle jakich – Ice-T, Dr. Dre, B-Legizzy (hehe) o czymś to świadczy.

Utwory szczególnie godnie polecenia to ,,We Don’t Stop’’ Mack 10 i E-40 (jak go nie lubić?), oraz gangsterski ,,West Riden’’ autorstwa King Tee i Spice 1.

Jest trochę lokalnego patriotyzmu, bitewnego hip hopu w westcoastowym wydaniu, jak choćby w wyżej wymienionych kawałkach. Są kobiety, hustling. Nie ma się nad czym specjalnie rozwodzić, wiadomo czego się po każdym MC spodziewać.

Ekscytację raperami na pewno przyćmiła fantastyczna oprawa muzyczna. Co poradzić… miała być i była na pierwszym planie. A że tak wielka…

,,Big Thangs’’ polecam wszystkim miłośnikom g funku. Idealny materiał na każdą imprezowo-laidbackową okazję. Ant Banks nie pozostawia żadnych wątpliwości co do swojej obecności w czołówce westcoastowych beatmakerów.

Jedziesz na wakacje i zastanawiasz się nad odpowiednim soundtrackiem? Już nie musisz. Szczególnie jeśli jedziesz samochodem i chcesz wypełnić atmosferę tłustym, ruszającym głową brzmieniem.